czwartek, 2 maja 2013

...zmiany, zmiany

...szykuje się mała rewolucja w zakresie mojej działalności weekendowej.
W ruch poszły nożyce i zęby.


...Od jakiegoś czasu moja nowa pracownia* stale się powiększa. Pierwszym pracom daleko jeszcze do wymarzonego przez mnie poziomu, ale doświadczenie zapewne przyjdzie z czasem (choć przy obecnej częstotliwości mojego tworzenia - mogę tego nie dożyć). Zdjęcia  nowych wyrobów pojawią się wkrótce, 
a tymczasem wrzucam Leeloo obgryzającą z wdziękiem miedzianą blachę :)


* pracownia - biurko w sypialni i częściowo parapet ;)

2 komentarze:

  1. Zdecydowałam się na komentarz pod tym postem, bo kota mnie rozłożyła na łopatki (chyba, że pomyliłam osobniki, a kotów masz więcej - nie chciałabym popełnić faux pas ;)). Widzę spore zmiany u Ciebie, ale mam nadzieję, że nie zarzucisz koralików i pięknie je połączysz z nową techniką :) Często u Ciebie przestoje z publikowaniem nowości były, teraz padła kolej na mnie :)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Dziękuję za wpis i zapewniam, że koralików nie porzucę, bo za bardzo je lubię. Zmiany każdemu są czasem potrzebne i zobaczymy czy wyjdą mi na dobre czy nie. Bardzo mnie wciągnęły nowe materiały i ta niepowtarzalność podczas tworzenia, której niekiedy bywa mi brak przy koralikowych kolczykach.
    A kota mam jednego, płci żeńskiej i jest bardzo kochanym stworzeniem ;)

    OdpowiedzUsuń