niedziela, 16 czerwca 2013

...drugie koty na psoty

...przedstawiam młodszego kota, o nieco milszym wyrazie pyszczka. 
Postanowiłam go wykonać, aby sprawdzić czy robię jakieś postępy. 
Niniejszym stwierdzam, że jest progres. 
Pierwszy kot powstawał dwa dni. Nad wykonaniem drugiego spędziłam zaledwie jeden ;) Kotek jest o połowę mniejszy od poprzednika, jednak nie ma to znaczenia, ponieważ cały proces produkcyjny przebiegał identycznie, 
a wzór został nawet rozszerzony o kilka nowych elementów ;)


...można się łatwo domyślić, że wielbię swoją kotę piękną, niebieską, która każdego ranka budzi mnie deptaniem po twarzy z miauczącym wyrzutem, że czemu jeszcze nie głaszczę, jak już przecież jest 5:00 rano? 
Oczy ma labradorytowe i sierść srebrną, stąd też kamień ten jest moim ulubionym, ze srebrem stanowiący zestaw idealny.


...jednak, póki co, nadal maltretuję alpakę, bo srebra mi szkoda, 
ale nie wykluczam w najbliższej przyszłości eksperymentów na bardziej szlachetnym metalu :)


...a poniżej - moja kocia inspiracja, która pełni również funkcję kontrolera jakości. Trzeba przecież przypilnować, czy dobrze zdjęcia robię, czy światło ma odpowiedni stopień rozproszenia, ewentualnie przysłonić nadmiar swoim ciałem, a także zobaczyć czy obiektyw jest czysty - należy go powąchać i koniecznie pobrudzić nosem dla lepszych efektów artystycznych. I sprawdzić czy tło 
z papieru nie jest pogięte - jak niepogięte to trzeba pogiąć, bo znaczy, że nie zasiedlone przez kota, a co za tym idzie - niezdatne do użytku przez człowieka, oczywista oczywistość.


...na koniec - test na wytrzymałość produktu :)


 ...wisior naznaczony zębem kota, trafił już w zaprzyjaźnione ręce.
Mam nadzieję, że będzie się dobrze nosił :)

12 komentarzy:

  1. super koty! i biżuteryjne i ten żywy też;) Chociaż chyba wolę tego pierwszego - w bardziej surowym wydaniu. sama bym takiego chciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      też wolę pierwszego, dlatego został u mnie i nikomu nie dam ;) a najbardziej wolę tego żywego, dokuczającego :)

      Usuń
  2. W dalszym ciągu pozostaje niezmiennie zauroczona, zarówno tym co daje o sobie o 5 rano znać, jak i tym pełniącym rolę ozdoby :) Jako mniejszy chyba faktycznie praktyczniejszy do noszenia. Tak napomknę, że gdybyś nie miała co zrobić z tymi szkicami, to ja bym chętnie oprawiony w ramkę przygarnęła ;) Świetnie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkice archiwizuję... ale myślę, że możemy się dogadać ;)

      Usuń
  3. oh jeju jeju, co za śliczna kota! też mam taką w domu rodzinnym, niestety nie w krakowie ;c czy jest możliwość zakupienia od Ciebie takiego kotowego wisiora ? ;)

    pozdrawiam,

    paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah, ten kotowy wisior już odnalazł właścicielkę, ale mogę wykonać podobnego :)
      Właśnie zauważyłam, że po remoncie na blogu wcięło gdzieś mój adres mailowy - w każdym razie - ewentualne prośby lub zażalenia przyjmuję na monika.petrynka@gmail.com :)

      Usuń
  4. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i obiecuję, że wkrótce wrzucę nowości, w tym pierwsze wyroby w srebrze :) jednak muszę poczekać, aż przetną się orbity czasu, sprzętu i modelki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie tu u Ciebie, wszystko takie wysmakowane i oryginalne. Bardzo miło się ogląda Twoje prace i zdjęcia. A kot przepiękny :) I ten biżuteryjny i ten puchaty :)

    OdpowiedzUsuń