sobota, 28 grudnia 2013

...liść kasztanowca

...trochę Wyspiański, trochę drzewo zza okna, nieco oszczędnie...
taki wisior wyszedł ze srebra z odzysku :)
lekko zaoksydowany i ozdobiony labradorytem.


...oczywiście były przygody podczas pracy :)
Chciałam zrobić ładne i równe otworki pomiędzy poszczególnymi listkami. Położyłam liść na kawałku pnia i nieświadoma nadchodzącej katastrofy, zaczęłam działać. Podczas wiercenia drugiej dziurki włączyłam niechcący zbyt wysokie obroty i w przypływie paniki uniosłam natychmiast wiertarkę - niestety pod kątem, przez co końcówka wiertła wkręcona w pień mocno się wygięła, 
a listek niesiony siłą odśrodkową zatrzymał się ostrym końcem na moim brzuchu. I co tu robić? Wisiorek ma być gotowy na rano, a nie mam innego wiertła (to było ostatnie), sklepy już dawno zamknięte...
Ostatecznie, zredukowaną ilość otworków, wywiercił mój dzielny mężczyzna. 
Tym wykrzywionym wiertłem. O godzinie 23:00 (wybaczcie sąsiedzi). 


...jestem pod wrażeniem, że mu się to udało, naprawdę... Widziałam jak to krzywe wiertło tańcuje i nie wyobrażam sobie jak czymś takim można zrobić cokolwiek precyzyjnie.
...finalnie miałam dodać jeszcze element opasający oprawkę kamienia, ale już odpuściłam po tych wszystkich przeżyciach :)


...a na deser... tak właśnie. Robiłam zdjęcia i odłożyłam sobie na chwileczkę (!) szare tło na szarą sofę. Leeloo uznała, że jak zasiedli tę specjalnie dla niej przygotowaną kartkę, to nikt się nie będzie czepiać.
Grunt to dobry kamuflaż.


...księżniczka.

3 komentarze:

  1. świetny, wygląda mi na kasztanowiec :)
    ja jeśli nie mam dużo dziurek, a nie chce mi się wyciągać wiertarki itd., to czasem robię je punktakiem i młotkiem -to też taki awaryjny sposób ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. człowiek uczy się całe życie ;) ...dzięki za radę :)

    OdpowiedzUsuń