sobota, 18 stycznia 2014

...skarby ze strychu

...kolejna próba ze srebrem bez próby :)


...nieznośny głos perfekcjonizmu znowu dał się we znaki.
Tu krzywo, tam krzywo, mmh... ale przynajmniej wiem dlaczego, 
co daje nadzieję na lepsze rezultaty w przyszłości. 
W tym miejscu mogłabym kontynuować marudzenie na miliard sposobów, 
ale zapewne ku uciesze wszystkich - dziś odpuszczam, nie mam weny z powodu naprawdę dobrego humoru ;)



...w dzisiejszym zestawie, oprócz krzemienia pasiastego, występują dżety - szklane kryształki z legendarnego Jablonexu, które wraz z koralikami i cekinami towarzyszą mi już od wczesnego dzieciństwa, kiedy to moi rodzice przywozili 
z zagranicy hurtowe ilości rozmaitych świecidełek w celach handlowych.
...jak widać, wyraźnie odbiło się to na mojej działalności wytwórczej :) 


...te wszystkie błyskotki przeleżały długie lata na strychu, takim z prawdziwego zdarzenia, gdzie między lewą a prawą stroną bałaganu, pod kopcem niemodnych ubrań, stały wielkie pudła, wypełnione po brzegi skarbami...
...teraz, zapakowane w słoiczki, czekają na kolejne realizacje biżutów * :)


*biżuty - określenie wytworów metaloplastycznych, aspirujących do bycia biżuterią ;-)

4 komentarze:

  1. Po prostu bajka, jakie skarby posiadasz na tym strychu :) Ja też mam małą historię z dżetami zarówno jablonexowymi jak i swarovskimi. Otóż w mojej mieścinie od dawien dawna jest organizowany turniej tańca towarzyskiego. Ja jako mała dziewczynka, w przerwie gdy czyszczono parkiet zbierałam wszystkie dżety, które odpadały z kiecek tancerek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...to mamy coś wspólnego :) ...robiłam dokładnie to samo jak byłam mała ;) do tego moi rodzice tańczyli, a mama szyła kiecki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nasi lokalni tancerze zaopatrywali się u Was :) Świat jest mały :)

      Usuń