poniedziałek, 1 września 2014

...Kameleon

...hmm... na początku chciałabym znowu podziękować wszystkim zaangażowanym w kalendarzowo konkursowe działania :) Jakoś tak wyszło
i nie napisałam wcześniej, że pan Żuk zajął pierwsze miejsce w swej kategorii ;) ...a Rybki dostały niespodziewanie wyróżnienie :) Wow. Naprawdę nie sądziłam, że tak się to potoczy :) Dziękuję wszystkim co lajkowali, komentowali, oceniali, wspierali i krzyczeli na mnie jak zaczynałam marudzić bez sensu :)
...i chyba tylko ja jedyna miałam dylemat, czy w związku z wygraną wypada mi wysyłać kolejną pracę na dogrywkę w konkursie Royal-Stone, bo jeszcze by sobie ktoś pomyślał, że jakaś żądna wygranych jestem i się pcham nienasycona.
Prawda jest taka, że R-S jest przesympatycznym miejscem, a sam konkurs zmotywował mnie do pokazania swoich biżutów gdzieś jeszcze, nie tylko na tym blogu, co jest dla mnie naprawdę ogromnym wyczynem przy moim samokrytycyzmie na poziomie +100 i pewności siebie w lustrzanym odbiciu
po drugiej stronie zera.
...tak więc posłałam gadzinę w świat.


...Kameleon jest naszyjnikiem wykonanym od podstaw z mosiężnej blachy
i drutu, wykończony niezwykle przyjemną w dotyku wykładziną dywanową
w rozmaite wzorki fabryczne. Jedyne gotowe elementy z metalu jakie tu wykorzystałam to łańcuszek i karabińczyk.


...naszyjnik jest pełen soczystych kolorów, jak to przystało na Kameleona. 
O dziwo dobrze mu też w czerni i bieli, ale to raczej zasługa modelki :) 


...wszystko zaczęło się od pomysłu i kolorowych kredek. Lubię te chwile przygotowań przed rozpoczęciem pracy. Wtedy mam jeszcze czyste biurko, wszystkie narzędzia na właściwym miejscu i nie jestem wściekła na uparty 
drut lub niesforną blachę. 


...mam już takie przyzwyczajenie z pracy, że muszę sobie wszystko dokładnie zaprojektować i wykreślić, mając na uwadze kolejność wykonywania działań - jakby to miało zapewnić idealny efekt końcowy. O złudzenia kochane.


...musiałam zmierzyć się ze sporą siatą próbek wykładzinowych. Wstępna selekcja wyłoniła kandydatów na wypełnienie kolejnych części naszyjnika.


...pierwszy krok - kształty oprawek.
Przygotowane paski mosiężnej blachy, o jednakowych (niestety tylko w teorii) krzywiznach i wysokości - połączyłam w pary i przylutowałam obustronnie do blachy, wycinając gesztelką otwory z jednej strony.


...kolejny raz przekonałam się, że robiąc coś z powtarzalnych elementów, warto przygotować sobie dwie, a nawet trzy zapasowe sztuki. Zezłomowałam dwa segmenty nim ułożyłam cały kłos.


...a tu przymiarka do inspiracji R-S :)


...kolejne części dołączają do korpusu Kameleona - zaczepy do ogniwek z tyłu naszyjnika oraz młotkowany drut z oprawką na "oko".


...w międzyczasie wybieramy z Leeloo na czym by tego Kameleona zawiesić. Hmm... sprostowanie - ja dobieram sznurki, a kot dobiera się do sznurków.


...jeszcze ogonek :)


...a, i przydałyby się końcówki do wklejenia sznurka. Trochę za późno na to
by zamówić gotowe przez internet, a sklep z półfabrykatami zamknięty, gdyż weekend w pełni. No to trzeba zrobić samemu.


..."takie tam" z lutowania ;) ...nie wyszły zbyt pięknie, dlatego nie pokazuję efektu końcowego w zbliżeniu, bo trochę wstyd ;)


...a powyżej - wykwaszone części po wstępnym oszlifowaniu brzegów. Ten różowy nalot jest niestety skutkiem tego, że na tej samej płytce do lutowania obrabiałam miedź. Do każdego metalu powinno się mieć osobne płytki, pilniki
i inne narzędzia, na których mogą osadzić się opiłki lub tlenki metalu.
Z oszczędności mam oddzielny zestaw tylko do srebra.
Na szczęście te wszystkie przebarwienia schodzą podczas polerowania.


...uf, już prawie koniec, ręce znowu czarne. Kameleon czeka na ostateczne złożenie, a w tle widać moje zmasakrowane biurko.


 ...zostało jeszcze oprawienie "oczka" ze szklanego kaboszonu nałożonego na kawałek turkusowej tapety i wreszcie najprzyjemniejsze... wyścielenie kłosa wzorzystą wykładziną :)


...na koniec wrzucam jeszcze jedno ujęcie. Szary papier jest nieco pogięty, ponieważ w trakcie zdjęć przebiegł po nim kotek ;) Muszę zaopatrzyć się w nowe tła, wszystkie mam już podeptane, pogryzione lub wyleżane :)


...i jeszcze chwila dla chwalipięty - ah, ale jakże się tu nie pochwalić taką nagrodą? Radość mnie przepełnia i przerażenie, że chyba do końca życia
nie zdążę oprawić tych wszystkich kamieni! Dlaczego w gratisie nie przysłali dodatkowych godzin na dobę do wykorzystania?


...oprócz kamyczków zamówiłam sobie jeszcze rozmaite opakowania i kilka innych przydatnych rzeczy. Już poprzednio cieszyłam się jak dziecko, ale teraz 
to mam banana na twarzy jakbym dostała żywego kucyka Pony ;)


...już nawet nie wiem jak i komu dziękować :) 
...i czekam niecierpliwie na wolny weekend, który - mam nadzieję - nastąpi prędzej niż później :)

EDIT: Kameleonek zajął II miejsce! juhuu!