środa, 12 sierpnia 2015

...wilk

...oto zwierz "podróżnik" o wielkim sercu, skaczący ponad granicami.
Taki właśnie podwójny wisiorek miałam przyjemność wykonać dla przecudnej istoty, kryjącej się pod szyldem Wilk Made Me. Choć zwie się wilkiem, myślę,
że jednak niezły z niej kot wędrowny, łażący po dachu świata. Polecam zajrzeć na blog Agnieszki - ten o biżuterii i ten o odkrywaniu miejsc i ludzi :)



...mam nadzieję, że zestaw będzie się dobrze nosił :-)


...srebrnemu wilkowi towarzyszy leśne runo zaklęte w agat mszysty i krople porannej rosy, zamknięte w błękitnawym chalcedonie. 




...historia zaczęła się niewinnie, kiedy to zauroczyły mnie sutaszowe kolczyki z labradorytami na "wilkowym" blogu. Od słowa do słowa, doszło do ustaleń "wymiankowych" i postanowiłam wykonać coś specjalnego w zamian za te wiszące cuda. O tym jak powstawał wisior, będzie za chwilę. Najpierw chciałabym pochwalić się jakie to skarby przyszły do mnie od Agnieszki. Nie jedna, a dwie pary! ...i kamień piękny do oprawy :-) Nie wiem czym ja sobie zasłużyłam na takie hojne obdarowanie :-)


...wracając do wilka - tym razem pracowaliśmy nad dziełem we trójkę. Leeloo objęła stanowisko odpowiedzialne za nadzór robót. Jaskier, jak na Prezesa przystało, przejął funkcje kierownicze. Przy czym głównie drzemał. 



...dnia następnego pogryzł mój szkicownik. Nie wiem czy było to spowodowane tym, że przespał podjęcie kluczowych decyzji i musiał wyrazić swoje niezadowolenie, czy też jego organizm domagał się celulozy (?).
Być może muszę po prostu zasiać w doniczce trawę dla kotów.


...zastanawiałam się ostatnio nad podstawowymi zasadami BHP w pracowni. Kiedy w mojej głowie pojawiła się wizja kota w masce przeciwpyłowej i okularach ochronnych, uznałam, że dość już na dziś i trzeba się wyspać.


...pracę nad wilkiem zaczęłam od przeskalowania wstępnego szkicu i wykonania krawędzi ze specjalnie przewalcowanego drutu o kwadratowym przekroju. Przygotowany kontur przylutowałam do srebrnej blaszki, by następnie wyciąć docelowy kształt.
...i tu dowiedziałam się, że piłowanie metalu to nie jest zadanie dla kobiet. Jaskier manifestuje swoją męską naturę, wycinając blachę zębami.
Bo ja źle to robię.


...ocena chłodnym okiem ...dreszcz gwarantowany.


...element zatwierdzony - robimy więc oprawkę na agat.
Cargę przylutowałam do podstawy wykonanej z kwadratowego drutu, powtarzającej kształt kamienia. Wszystko wykwasiłam, wykąpałam w płynie do mycia naczyń, by następnie całość zaoksydować i przepolerować.


...oprawianie idzie mi coraz lepiej, mimo braku specjalistycznych narzędzi.
Dłutem do drewna też się da. Ale kiedyś kupię sobie profesjonalny zestaw do zakuwania kamieni ;-)


...zarówno wilka, jak i łezkę agatu mszystego zwiesiłam na długich, czernionych łańcuszkach. Dodatkowe ogniwka umożliwiają 3 poziomową regulację długości.


...jeszcze kilka zdjęć...




...i mam nadzieję, że wkrótce znowu coś tutaj wrzucę, 
ale prace idą opornie :-) 
...wyobraźcie sobie używanie palnika w te upały :-)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

...new cat in da house! :)

...oh, mam wrażenie, że od czasu ostatniego posta - dopiero teraz mogłam sobie spokojnie usiąść i coś skrobnąć. Popełniłam w międzyczasie kilka biżuteryjnych tworów, w tym takie oto kolczyki koralikowe :-)


...długość kolczyków to ok. 12 cm bez bigli, wszystkie wykończenia są srebrne, w tym krawatki, które wykonałam już niemal automatycznie. Neonowe kryształki podobno świecą w ultrafiolecie - taka ot, ciekawostka :-).


...ale, ale... wracając do tytułu niniejszego posta...
Mam w pracowni (czyt. na biurku) nową, mruczącą siłę roboczą :-D.
Przedstawiam Wam moje kochane, rude cudo!


Jaskier, zwany też Panem Prezesem, ma w tej chwili nieco ponad cztery miesiące, przerósł Leeloo i nadal go przybywa. Gdy nie dokucza, to rozciąga się całym swoim kotestwem na blacie. Strach pomyśleć, co to będzie gdy osiągnie docelowy gabaryt i reszta kota dorośnie do tych lwich łap.


...choć to niezły rozrabiaka, z pewnością skrywa w sobie wrażliwą duszę artysty :-)


...a jak się odnajduje w nowej sytuacji rezydentka Leeloo? 
hmm... no, tak właśnie:


...no i jak ja mam pracować z takimi słodziakami?