środa, 13 stycznia 2016

...kwiat paproci

...wspomnienie Świąt rozmywa się w oddali za nami, rozwiane noworocznym podmuchem świeżego zapału i planów na przyszłość. A myślę dużo o przyszłości. Zastanawiam się, w jakim kierunku zmierza ta moja biżuteryjna pasja. Na razie idzie spokojnym krokiem wzdłuż rwącej rzeki codziennych zdarzeń. I choć co roku sobie to postanawiam (z mocno umiarkowaną skutecznością), wierzę, że tym razem uda mi się poświęcić więcej czasu na to moje wyjątkowo drogie hobby ;-). Wiem, wiem - powtarzam to w kółko.


...tymczasem zanurzę się na chwilkę w czas tuż przed Bożym Narodzeniem, kiedy to miałam przyjemność wykonać prezent na świąteczną, facebookową wymiankę biżuteryjną ;-). W tym roku, tuż po mikołajkowym losowaniu prowadzonym przez cudowną Matkę Organizatorkę Agnieszkę Rodo (ogarniającą ponad 80 wymieniających się dziewuch), zamarłam na chwilę. Przeczytałam kilkakrotnie nazwisko mojej "ofiary". Sylwia Stawowska (Galeria ES - klik, klik). "O matko" - pomyślałam. Wyjątkowo zdolna babka, też pracująca w srebrze, tylko z biżuteryjnym stażem kilkukrotnie dłuższym niż mój i do tego znana w branży... 
i co tu zrobić, żeby się spodobało i wstydu nie było? Przyjąć wyzwanie na klatę, uskutecznić śledztwo internetowe i wziąć się do pracy.


...ale jak wykonać prezent dla kogoś, kogo się nigdy w życiu nie spotkało? Biżuterię Sylwii znam teraz na pamięć - przestudiowałam każdy drobiazg, by ustalić z jaką wrażliwością mam do czynienia. Przez całkiem długi czas, moje myśli krążyły bezradnie po lesie. Aż stanęły w gąszczu paproci. I nagle coś zakwitło. Rozrysowałam kilkadziesiąt wersji pomysłu, jednak wyrzuciłam te wszystkie szkice i zdałam się na intuicję.


...jaka ulga i radość mnie przepełniła, kiedy Sylwia napisała, że prezent jest zaskakująco idealnie trafiony. Mam nadzieję, że nic mu jeszcze nie odpadło - przyznaję, że momentami lutowałam ledwo przytomna, zwłaszcza nocą :-).



...wiedziałam, że spośród kamieni naturalnych, moja "wylosowanka" najbardziej wielbi turkus. Kilka dni zajęło mi znalezienie tego właściwego kaboszonu, który miał stać się kwiatem paproci. Łańcuszek, na którym zawiesiłam wisior, ozdobiłam dodatkowo maleńkimi kropelkami kolorowych szafirów. Do kompletu powstały kolczyki z fasetowanymi kulkami labradorytu. Wszystko zostało mocno przyciemnione oksydą, aby podkreślić fakturę liści i bryłę biżuterii.


...wrzucam tu chyba rekordową ilość zdjęć - aby jak najlepiej pokazać na nich przestrzenną formę wisiora i kolczyków. 


...białe tło nigdy nie było moją mocną stroną, ale się staram ;-). Zwłaszcza, że nadal, uparcie korzystam z dobrodziejstw światła dziennego. Nawet jakbym chciała, to nie mam gdzie postawić stołu bezcieniowego i lamp (namioty jakoś do mnie nie przemawiają, po za tym taki prędzej stałby się domkiem dla kota niż miejscem do fotografii produktowej), nie wspominając o tym, że wolę odłożyć fundusze na polerkę niż na sprzęt do zdjęć :-). Jakbym to powiedziała pięć lat temu, to nikt z moich znajomych by nie uwierzył.




...wracając do warsztatu - zaczęłam od bryłki stopionego srebra.


...z bryłki powstał drut, a z drutu łodygi obrastające w listki.


...wiele godzin walczyłam z materiałem. Mam wrażenie, że zamiast wchodzić po schodach normalnie, jak człowiek - ja stawiam kroki co trzy stopnie, mając na to za krótkie nóżki. Ale jestem uparta i wytrwała ;-).



...na początku myślałam nad dużym, otwartym liściem, poprzetykanym miejscami rosą z kropelek szafiru. W trakcie pracy uznałam, że jednak zawinę wszystko do środka. I tak oto doszłam do zamkniętej, okrągłej formy.


...musiałam dolutować jedynie kilka listków uzupełniających kompozycję. To była prawdziwa ekwilibrystyka w moim wydaniu, żeby przylutowane wcześniej elementy nie odpadły. Ale teraz, dzięki Waszym komentarzom, wiem, że istnieje pasta do zabezpieczania zlutowanych już części (jeszcze raz dziękuję za rady!). Odpokutowałam niewiedzę. Pasta trafiła na listę zakupów.


...a poniżej wszystkie "sreberka" naraz ;-).


...gdzieś po drodze zaczęłam zawijać drut na kolczyki.



...działając pod presją czasu (a tego przed Świętami zawsze mało), pogubiłam trochę ujęć warsztatowych, więc na koniec dorzucam jeszcze jedną porcję zdjęć ukończonej pracy :-).







...i ostatnie, chyba jedyne takie - pokazujące mniej więcej skalę wisiorka (kolczyki trzymane w ręce niestety umknęły uwadze obiektywu).


...to teraz idę wypełniać postanowienia :-)

wtorek, 5 stycznia 2016

...24 Finał! Gramy!

...już od kilku lat pragnęłam przekazać coś zrobionego własnoręcznie i od serca - specjalnie na aukcje Wielkiej Orkiestry. Co rok, z wypiekami na twarzy, śledziłam poczynania naszych rodzimych artystów i to, jak wiele radości i dobra generują wspólnymi siłami :-). I wreszcie! ...tym razem nie przespałam zapisów i dołączyłam do grona Biżuteryjek dla WOŚP :-).
Niesamowite, ile niezwykłych osób zaangażowało się w akcję - oprócz wspomnianych "biżuteryjek" i "biżuterystów", całą moc dobrej energii przekazali autorzy pięknych pudełek na te wszystkie błyskotki, fotografowie, gwiazdy i niezliczona rzesza osób czuwających nad tym, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. A wszystko po to, by wesprzeć tę piękną inicjatywę, która co roku rozgrzewa serca. Moje - od kiedy pamiętam, choć chyba dopiero 6-ty finał wywarł na mnie ogromne wrażenie, gdy już byłam całkiem ogarniętym, młodym stworkiem (...nadal cieszyła mnie niedzielna, disneyowska wieczorynka). 

A więc gramy! Dla dzieciaków i godnej opieki ludzi w podeszłym wieku :-).


Polecam gorąco. Sutasz, beading, haft koralikowy, artclay, 
srebro i inne metale - razem i osobno. Czary.

...ponieważ aukcje ruszyły na pełnych obrotachz wielką radością mogę zaprezentować Wam te kilka drobiazgów, nad którymi pracowałam w pocie czoła podczas największej fali upałów ubiegłego lata. Jednym z nich jest Kot. Z Krainy Czarów oczywiście. A w tej krainie można spotkać elfa, znaleźć magiczną księgę, tajemniczą fiolkę i muchomorki, a nawet trafić do zaczarowanego zamku. 


(źródło: http://bizuteryjki.pl/)

...a poniżej kot w opałach i moment powstania najszczerszego uśmiechu na świecie :-).



...kolejnym elementem, który przygotowałam jest serduszko z piórkiem do przepięknej bransolety "Light Sky" z labradorytami. Poniżej wrzucam kilka kadrów z etapów pracy nad charmsem, a zainteresowanych zachęcam do licytacji bransoletki.


(źródło: http://bizuteryjki.pl/)




...tak prezentują się ukończone elementy do bransoletek z charmsami - od frontu i od zaplecza:



....i jeszcze jeden projekt, troszkę mniej typowy - bransoletka modułowa. Jest niezwykle kusząca, mrrr... Polecam obejrzeć "niespodziankę", dostępną na dole aukcji. Chyba powoli przekonuję się do bursztynu :-).



...poniżej mój malutki wkład w to dzieło wielu  zdolnych łapek :-)



...uf, w tym roku tyle, ale czuję, że w nadchodzącym się jeszcze rozkręcę :-).


Piękne zdjęcia i piękne słowa. Warto zatrzymać się na dłużej.
Pssst... Miss Grey powala  ...sesja - marzenie.