piątek, 17 czerwca 2016

...Meduza

...cisza, cisza i bum. Wreszcie coś zrobiłam :-). A do aktywności w moim nabiurkowym warsztacie zmotywował mnie jak zwykle Royalowy konkurs kalendarzowy. Dziś zanurzamy się w meandry Art Nouveau. 


...nie mogłam przejść obojętnie obok tematu "Urok Secesji". Można nie przepadać z tym stylem, ale tytułowego uroku ciężko mu odmówić. Więc nie odmówiłam.
Nie licząc ośmiornicy, wszystkie moje tegoroczne podejścia do konkursowych inspiracji kończyły się na tym, że odpuszczałam w ostatni weekend przed terminem nadsyłania prac. Uznałam, że tym razem zrobię to co mi pierwsze przyjdzie do głowy, bez tracenia czasu na rozmyślania. Stwierdziłam, że nie będę nawet oglądać dla przypomnienia tego miliarda obrazów, grafik oraz biżuterii Lalique'a, Aucoca i innych francuskich cudotwórców, a następnie rozpaczać, że nie mam bladego pojęcia o emalii witrażowej.


...jako rodowita Krakowianka, postanowiłam uchwycić w swojej pracy to co kojarzy mi się z krakowską Młodą Polską, jej malarstwem i architekturą - to co mijam na co dzień, to co jest wplecione w historię tego miasta i wyziera czasem zza rogu. Na temat przewodni naszyjnika wybrałam postać kobiety, secesyjnej boginki w sercu ozdoby, a inspiracją została Meduza z obrazu Jacka Malczewskiego. W jej włosy wplotłam tak charakterystyczne (ulubione nie tylko przez Wyspiańskiego) liście kasztanowca, które zdobią elewację niejednej krakowskiej kamienicy z początku XX wieku, choćby tej przy ul. Kurkowej, 
w której zaopatruję się w srebro ;-).
Skąd w krakowskiej secesji upodobanie do tego właśnie ornamentu? Może to przez promienie słońca wśród gałęzi kasztanowców na Plantach i zapach obficie kwitnących kwiatów w maju, a może to senne październikowe poranki ozdobione połyskującymi owocami - perłami jesieni...



...naszyjnik powstawał wiele dni, a początek dał mu mętny plan w postaci szkicu, który zaczął wyłaniać się spod Jaskra.


...musiałam przeskalować główne kreski wyznaczające kompozycję, by następnie srebrny drut przybrał ich kształt, gotowy na pierwsze lutowanie.


...największym wyzwaniem było dla mnie wykonanie miniaturowej twarzy, praktycznie bez narzędzi przeznaczonych do tego typu pracy w metalu.


...pewnie fachowi metaloplastycy by się uśmiali, ale tę malutką buźkę wykonałam na kolanie za pomocą końcówki precyzyjnego pilnika płaskiego i pilnika okrągłego, najmniejszej okrągłej puncyny jaką posiadam oraz zepsutego cyrkla :-).


...a ile było nerwów, żeby jej nie spalić podczas dolutowywania włosów...


...w pewnym momencie moja Meduza wyglądała jak młody Obcy, zwłaszcza jak chwilę później zaaplikowałam jej na twarz maseczkę z pasty zabezpieczającej przed wysoką temperaturą.


...po zapleceniu zawijasów, nadeszła pora na całkiem przyjemne wycinanie liści kasztanowca. Każdemu z nich nalutowałam następnie żyłki z cieniutkiego drutu.


...nie miałam za bardzo koncepcji jak przymocować wspomniane liście i kasztany do bazy naszyjnika, wszystko wyszło "w praniu" po wielu godzinach różnych przymiarek.


...a tu sztuczka z kotem: jest ruda łapa!


...palnik w dłoń: i nie ma łapy :-).


...zdziwiłam się, jak łatwo przyszło tworzenie owoców :-). Do przygotowanych podwójnych półkul dolutowałam opaski z drutu i trochę kuleczek, wywierciłam dziurki na drut do osadzenia pereł, pełniący również funkcję łodyżki ...i bukiet gotowy.






...a teraz wszystko do kwasu!
W międzyczasie zajęliśmy się z kotami uprawą ziół ;-).


...wracając do srebrnej rzeczywistości - widać koniec, jeszcze tylko wstępny poler, oksyda i kilka godzin naparzania miniszlifierką...


...by wreszcie ukończyć pracę i zacząć się zastanawiać jak to jest, że w zależności od kąta patrzenia Meduza ma inną minę :-)


...tył wisiorka, mimo, że wygląda na nieco splątany - jest dokładnie oszlifowany i można go nosić bez obaw na dowolnym ubraniu.


...na koniec, w ramach podsumowania: 
wymiary wisiora to 9,5cm (szerokość) x 7cm (wysokość);
użyte materiały to srebro pr. 999 i 925 oraz perły słodkowodne 
i fasetowany iolit.


...muszę znaleźć jakąś modelkę, zamiast robić zdjęcia na dłoni ze złażącym lakierem z paznokcia :-D.