czwartek, 29 grudnia 2016

...sekretnik na Nowy Rok

...jak tam po Świętach? Wpadłam w nie rozpędzona, ledwo otrzepałam się z okruszków makowca, a tu dzień powszedni nastał wraz ze zlewem pełnym garów. Mam teraz trochę urlopu i staram się odpocząć, ale nie jestem w tym dobra :-). Wolne dni, bez planów - w moim przypadku to tak egzotyczne doznanie, że nie wiem za co się zabrać, bo tyle bym chciała nadrobić, przeczytać, podziałać, wszystko naraz i w rezultacie nic konkretnego mi nie wychodzi. Tak się trochę plątam po świecie bezładnie. Niby nic nie muszę robić, ale denerwuje mnie takie nicnierobienie. Gdybym to usłyszała od kogokolwiek - postukałabym się po głowie i pomyślała "wariat jakiś".
Postanowiłam, że zamiast pogrążać się w leniuchowaniu, podzielę się tu noworocznymi życzeniami, które wyleciały z sekretnika :-).



...wisior powstał już jakiś czas temu, jednak dopiero niedawno, pod postacią świątecznego prezentu, trafił w swoje miejsce przeznaczenia - w dobre ręce artystycznej duszy, znajomej "po fachu" :-). Dlatego musiał być wyjątkowy. 
W gęstwinie gałęzi skrywa się nowe i dobre. 



...chciałabym życzyć wszystkim porządnej motywacji i sił na realizację marzeń, planów oraz postanowień w nadchodzącym roku. I wytrwałości. I szczęścia. 
I wszystkiego co jeszcze potrzebne. A sobie, przy okazji, pożyczyłabym lepszej organizacji czasu, a także ...bym nie traciła go na głupoty i marudzenie :-P.

Mój mały warsztacik został wysprzątany na Święta i jest gotów na nowe wyzwania. Mam nadzieję, że po tej chwili oddechu, którą właśnie łapię, zabiorę się szybciutko do twórczej pracy. 




...w pracowni nadal rządzą koty oraz alternatywne narzędzia jubilerskie do kształtowania form kolistych ;-).


...lutowanie, lutowanie i jeszcze więcej lutowania. Któż to wymyślił taki gąszcz?




...w trakcie pracy, często okazuje się, że wstępny szkic zakładał zbyt wiele elementów jak na jeden projekt i z czegoś trzeba zrezygnować. Tym razem pożegnałam się z fioletowymi iolitami. To tylko kamienie owinięte drutem,
ale zdarzają się też bardziej skomplikowane formy :-).



...dopełnieniem okrągłego sekretnika jest gałązka ozdobiona kaboszonem labradorytu, który mieni się mroźnym błękitem. Wisiorek można nosić zamknięty lub otwarty, na długim łańcuszku lub na krótkim (po przewleczeniu zapięcia przez dodatkowe ogniwko). Jak zwykle posłałam biżutka w świat nie zmierzywszy go nawet. Trzymany w ręku zdaje się być niewielki, przynajmniej na jednym z poniższych zdjęć, jednak po rozłożeniu staje się całkiem sporą ozdobą :-).




...na zakończenie dodam, że Jaskier nagminnie łamie zasady biurkowe i rzuca spojrzeniami typu "przecież leżę tu od tygodnia". Byłabym w stanie w to uwierzyć - gdyby wstał, z pewnością pozostałby po nim ślad w kształcie kota - będący skrawkiem blatu niezastawionego żadnymi narzędziami ;-).



...ma chłop twardy sen. Tak, to kowadło.

:-)

3 komentarze:

  1. Sekretnik jest powalający! :)
    Życzę wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku, dużo nowych świetnych pomysłów i czasu na ich realizację :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :-)Miałam nic nie postanawiać, ale noworoczne postanowienia przyszły do mnie same :-) Czeka mnie dużo pracy :-)

    OdpowiedzUsuń