wtorek, 20 czerwca 2017

...o kocie co chciał tworzyć w złocie :-)

...słów kilka o planach, których wdrażanie dobrze wychodzi mi tylko w sferze wyobraźni. A żeby nie było tak "na sucho" - wywody moje okraszone będą zdjęciami z kocim sekretnikiem, który powstawał (jak wszystko inne) między pracą w biurze, ogólnie pojętymi obowiązkami, snem i skrawkami życia towarzyskiego.

wisior "sekretnik" z kotem perskim

...nie wiem jak to się stało, ale lato stoi w progu. Dzień zrobił się długi, doba nadal nie współpracuje, ale uczę się szukać czasu tam, gdzie go do tej pory nie było. Mąż mówi, że powinnam przeanalizować swoje poranne rytuały zaspanego leniwca, bo startuję zwykle dobre dwie godziny zanim zabiorę się do pracy... a tu trzeba wziąć się w końcu w garść, bo z początkiem lutego (czyli już prawie pół roku temu) podjęłam parę śmiesznych decyzji i wypadałoby wreszcie zacząć realizować te postanowienia noworoczne, nim się przeterminują i będzie konieczne przebicie daty na rok 2018 :-). W każdym razie dorobiłam się swojej "firmowej pieczątki"...

mój imiennik :-)


Oto malutki imiennik z moimi inicjałami, który (obok cechy nadawanej przez Urząd Probierczy) musi zostać przybity na wyrobach z metali szlachetnych jeśli chce się je sprzedać. Oznacza to tyle, że szykuję się do wyjścia w świat ze swoimi sreberkami (a przynajmniej takie mam pobożne życzenia). I choć za tym mikroskopijnym znaczkiem stoi obowiązek płacenia rozmaitych danin i inne przyziemne, niezbyt porywające sprawy, to jednak cieszę się, że w końcu się na to zdecydowałam. Pewnie dlatego, że nie do końca mam świadomość co się z tym wiąże :-D.



Mogę teraz powiedzieć, że moja działalność biżuteryjna weszła na nowy poziom i nie jest już zwykłym hobby, tylko stanowi jakąś ...powiedzmy, że jedną dwudziestą etatu :-). Tyle, że jak dalej będę trzymać takie zawrotne tempo tej biżuteryjnej kariery, to pierwszą pracę sprzedam w wieku 102 lat :-).
Na szczęście moje jubilerskie podrygi wyrastają niewielką gałązką z istniejącej firmy, więc w razie niepowodzenia dramatu nie będzie.



I leży ten imiennik na półce za szybką jak wyrzut sumienia. I spogląda na mnie swoim malutkim oczkiem. Czeka. Podobnie jak nowy szablon bloga. I wiele innych rzeczy. Ahh...



Mawiają, że "zrobione jest lepsze od doskonałego".
Trzymajcie kciuki, żebym sobie to wbiła wreszcie do głowy :-).





PS. Jakby ktoś chciał teraz przejrzeć profil mojej fantastycznej działalności gospodarczej, to by się popłakał ze śmiechu, bo z kodów PKD wychodzi na to, że mam w ofercie projekty, pierogi i pierścionki :-D. Taka sytuacja.

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, coś mi nie wyszło z tym komentarzem, to jeszcze raz:
      "Done is better than perfect" - mam to zapisane wielkimi literami na tablicy w pracowni... ale w sumie zapisanie tego średnio pomaga, a wbić do głowy ciężko :)))
      Sekretnik jest po prostu wspaniały, a za nową działalność mocno trzymam kciuki - chociaż one chyba niepotrzebne, bo do takich prac klienci będą walić drzwiami i oknami :)

      Usuń
    2. :-) dzięki <3 ..nie żebym się jakoś specjalnie spodziewała, ale trochę się obawiam tego walenia drzwiami i oknami, bo jest to mocno poboczna odnoga mojej działalności :-D, na którą mam mało czasu, ale fajnie by było jakby choć trochę na siebie zaczęła zarabiać ;-D.

      Usuń
  2. Zrobione na medal - wow! Wspaniały Sekretnik.
    Mistrzyni :)
    Ja również trzymam kciuki za nową działalność i za to, by doba zaczęła współpracować :)
    Przepiękne prace, Monia. Oryginalne, śliczne.
    O pierogach nie wiedziałam - pewnie są wyśmienite! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♥ dziękuję :-) ...a pierogami na szczęście zajmują się rodzice, ja je tylko konsumuję ...i owszem, są wyśmienite :-D.

      Usuń